Trafnie pisał M. Falski

„Przy systemach o poziomach niskich, gdzie np. część młodzieży nie wypełnia nawet elementarnego obowiązku szkolnego, część nieznaczna chodzi do szkół średnich o bardzo różnych poziomach i często przerywa szkołę, późniejsze kształcenie nie jest żadną nadbudową, a tylko spóźnionym wyrównaniem właściwych zadań szkolnych. Gubi się też w rozmaitości form.” Na dwa aspekty roli oświaty dorosłych w formowaniu idei kształcenia ustawicznego należałoby zwrócić uwagę. Po pierwsze, udział ludzi dorosłych w różnych formach kształcenia dowodzi, że każdy okres życia człowieka nadaje się do nauki. Sprawą zasadniczą jest tu pytanie o stopień zdolności człowieka dorosłego do kształcenia, zmian, rozwoju. Do niedawna większość specjalistów sądziła, że z wiekiem maleją możliwości kształcenia się, że liudzie dorośli (np. po 45 roku życia) są niezdolni do nauki, modyfikacji postaw, a zatem inwestowanie w ich kształcenie wydawało się nieopłacalne. Wysuwano też tezę, że zahamowaniu rozwoju organicznego (zaczynającemu się w wieku 18—20 lat) towarzyszy zahamowanie rozwoju intelektualnego. Zresztą niektóre badania testowe tezę tę potwierdzały. Jednakże dalsze badania przesunęły tę granicę. W amerykańskich badaniach zauważono przesuwanie się tej granicy wraz z upowszechnianiem obowiązku szkolnego i coraz wyższych szczebli kształcenia. Z drugiej strony zaś okazało się, że w zawodach, w których robotnicy mają więcej kontaktów z maszyną niż z ludźmi (np. w przeciwieństwie do kierowników, majstrów), są oni bardziej narażeni na intelektualny regres, podczas gdy ci, których praca wymaga stałej refleksji, percepcji, oceny i których poziom wykształcenia jest stosunkowo wysoki, uzyskują w testach na inteligencję wyniki nie ulegające zmianie w zależności od wieku. Co więcej, w pewnych grupach wskaźniki te wykazywały tendencję zwyżkową, ponadto relacje między osobami o tym samym poziomie wykształcenia były tu bliższe aniżeli między osobami w tym samym wieku.