Znaniecki charakteryzuje szkołę jako ognisko życia społecznego i kulturalnego młodzieży

Instytucję organizującą jej udział w życiu i pracy starszej generacji. Ale F. Znaniecki idzie jeszcze dalej w swoich propozycjach. Twierdzi mianowicie, że wychowawcze oddziaływanie na dorosłych może być skuteczniejsze aniżeli oddziaływanie na dzieci i młodzież, jeśli będzie odwoływać się do dowolnego wyboru jednostki pomiędzy wartościami osobowymi, które ona już posiada, a wartościami, które proponuje jej zmieniające się społeczeństwo. W obecnych warunkach naszego społeczeństwa wiele zawodów stawało wobec konieczności odmładzania i uzupełniania kwalifikacji. Realizacja tych wymogów spowodowała, że w całym szeregu zawodów kształcenie ciągłe stało się naturalnym elementem aktywności zawodowej jednostki. Angażując uczestników na tak długie okresy, kształcenie wywiera znaczny wpływ na ich tryb życia, wymaga to bowiem wysiłku, zwykle nie wynagradzanego materialnie. Ludzie uczą się po to, ażeby żyć mądrze, godnie i twórczo. Ukształtowanie takiej postawy staje się największą szansą kształcenia ustawicznego w społeczeństwie socjalistycznym, kojarzącym dobro osobiste każdego człowieka z dobrem społecznym. Kształcenie ustawiczne staje się swoistą społeczną medycyną prewencyjną. Człowiek dorosły, który nie ćwiczy swoich intelektualnych zdolności, napotyka coraz większe trudności w zdobywaniu nowych umiejętności, w przystosowywaniu się do nowych sytuacji. Aż dziwne, że ludzie dorośli co nie jest obce i nauczycielskiemu środowisku nie zawsze mają wystarczająco silne motywacje, aby kontynuować naukę, zwłaszcza że pewien typ wiedzy i umiejętności można zdobyć dopiero w wieku dojrzałym. Trzeba mieć duże doświadczenie życiowe powiadali starożytni aby lektura tekstów filozoficznych, historycznych, literackich i politycznych nabrała pełnego znaczenia. Oczywiście jeśli nie uwzględnia się tych wielorakich potrzeb, a poszukuje się tylko bezpośrednich związków między zadaniami zawodowymi a programami kształcenia ustawicznego, zainteresowanie zawodem musi stopniowo słabnąć, wzrasta natomiast ryzyko „owładnięcia przez gnuśność”, by posłużyć się słowami J. A. Komeńskiego.